„Między miejscami” Rory Stewart – recenzja

Obecnie niewielu ludzi decyduje się na zostawienie wszystkiego, zabranie kilku niezbędnych do życia rzeczy i wyruszenie w kilkumiesięczną trasę. Oczywiście podróże autostopem, zwiedzanie ciekawych miejsc na własną rękę i odkrywanie nowych szlaków są coraz bardziej popularne, jednak piesza, samotna podróż przez pół Azji nadal wydaje się czymś ekstremalnym.

Człowiekiem niewpisującym się absolutnie w żadne normy jest Rory Stewart. Podróżnik postanowił wyruszyć w trasę szlakiem Babura, który pięćset lat temu odbył podróż przez Afganistan. Stewart postawił sobie za punkt honoru, by każdy metr podróży pokonać na własnych nogach. Jego ambicja była na tyle silna, że jeden etap wyprawy postanowił powtórzyć i przejść jeszcze raz, gdyż z racji fatalnych warunków wcześniej przejechał go samochodem.

Rory Stewart to nietuzinkowa postać. Urodził się w Hong Kongu, dorastał w Malezji i Szkocji – tam ma swoje posiadłości – a obecnie mieszka i pracuje w Kabulu. Jego największą pasją są samotne podróże – kilka razy w roku wyrusza w ciekawe i trudno dostępne miejsca. Stewart to człowiek o bardzo silnej osobowości i niezwykle wielkiej samodyscyplinie. W ciągu dwóch lat pomiędzy 2000 a 2002 rokiem przebył na nogach niespełna 10 tysięcy kilometrów, przechodząc przez takie kraje jak Indie, Pakistan, Irak czy, opisywany w książce Między miejscami, Afganistan. Jego książka to ciekawa fuzja – autor łączy opis podróżnika ze swoim talentem pisarskim. Przez to książka jest nie tylko interesująca i napisana rzetelnie, ale także przyjemnie się ją czyta. Zdecydowanie odstaje od typowych relacji podróżniczych – posiada bardzo liryczny charakter i zawiera bogate opisy miejsc, relacji międzyludzkich oraz uczuć.

Między miejscami to niezwykle ciekawa książka. Autor wielokrotnie przytacza fragmenty zapisków z podróży Babura oraz innych wędrowników. Okazuje się, że na przestrzeni tak wielu lat Afganistan prawie w ogóle się nie zmienił. Prawa, zwyczaje, tradycje i zasady panują tam od setek lat – niemal niezmienne. Wioski usytuowane są w tych samych miejscach, szlaki pozostały nienaruszone, czas stanął w miejscu. Stewart pokazuje cały przekrój społeczeństwa, różne oblicza Afganistanu – od fanatyków religijnych po ludzi bardzo przyjaźnie nastawionych. Ciekawostką, która najbardziej zaskoczyła mnie podczas lektury, jest obecność, wydawałoby się dla Europejczyka archaicznych, listów polecających, jakie Stewart zbiera podczas podróży przez kraj. Przechodząc z jednej wioski do drugiej, otrzymywał od najważniejszych osobistości świstki papieru, gwarantujące mu nietykalność na najbliższe kilkanaście kilometrów.

Ważnym aspektem podróży Stewarta jest jego niezwykła odwaga. Niejednokrotnie dochodziło do sytuacji, w których ocierał się o śmierć, wdawał się w konflikt z tubylcami lub ignorował ich pogróżki. Czekały go nie tylko takie niebezpieczeństwa. Wiele razy przechodził przez miejsca zaminowane, w trakcie podróży doświadczył ogromnych upałów, natomiast w górach – śnieżyc i temperatur ujemnych.

Dodatkowym utrudnieniem byli eskortujący go agenci, którzy towarzyszyli mu przez część podróży. W jednej z wiosek do Rory’ego dołączył pies – to z nim przeżył najwięcej dramatycznych chwil, będąc jego jedynym towarzyszem, a jednocześnie stając się jego przyjacielem.

Między miejscami przeczytałem z zapartym tchem. Nie sądziłem, że podróż przez Afganistan może zostać przedstawiona w tak ciekawy i poruszający sposób. Książka Stewarta to lektura obowiązkowa dla wielbicieli Bliskiego Wschodu, ekstremalnych podróży i zapierających dech w piersiach reportaży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: